Zburzyłam linearność czasu brakiem snu. Rozchwiało się wszystko i chyli się ku poduszce zbyt późno lub zbyt wcześnie. Nigdy nie mogę trafić na właściwy moment. Zauważyłam swoją powtarzalność. Ktoś wrzuca we mnie kamień, a ja rozchodzę się na coraz liczniejsze kręgi w tej doskonałej czasoprzestrzeni. Trwa to kilka miesięcy. Kobieta - twój czas – pozwala odnaleźć nadzieję, zapomnieć i w końcu minąć. Mówi też – Zaszyj się we mnie. W naszej epoce wysyła najpierw mp3, potem jpg. Myśli stają się ukierunkowane, wygenerowane przez kilka maili o nic nie znaczących tytułach, które silą się na stworzenie powagi sytuacji. Wpuszcza Cię w google jak w maliny. W zero-jedynkowym lesie zbierasz więcej tych pierwszych. Układasz jednak obraz z pikseli, umieszczasz na pulpicie, żeby móc popatrzeć. Ugniatając ciasto – utwierdzasz się w przekonaniu, że masz ładny pulpit.
Potem należy się już mocno trzymać i znowu nie słuchać rad koleżanek.
niedziela, 16 listopada 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz