Pojechała do swojej nowej galicyjskiej kochanki. Ponieważ była kobietą bez empatii nic drastycznego nie widziała w pytaniu pt.– Czy mogę zabrać nasz sprzęt?
Penis dyndał na pasku w łazience. Zupełnie niczego nieświadomy. Nowa trasa, nowa przygoda. Jedynie te same biodra do przytwierdzenia.
Zniesmaczona tym pytaniem M. pękła jedynie bąbelkiem żalu, milczała. Zbyt często się peszyła. Pechowa dziewczyna, a niebawem kobieta nie widziała nic drastycznego w tym, że nadal pierze brudne rzeczy tej, która ją porzuciła.
sobota, 15 listopada 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz