Maska 1

poniedziałek, 10 listopada 2008

2.

Obudziłam się unieruchomiona. Nadgarstki przykręcone do metalowej ramy, kostki nóg skrępowane i umocowane do podstawy tego dziwacznego rusztowania. Leżałam w jakimś obskurnym łóżku i nie mogłam się ruszyć. Co jakiś czas wpadała przez lufcik mucha, która robiła mi masaż twarzy. Obskakiwała powieki, nos, usta, rzęsy, zostawiając żywe kultury bakterii (jak w jogurcie). Chciano mnie wyprostować, kobieta w korporacyjnym fartuchu z napisem Kuku – robiła eksperyment na tle duchowym. Nie uzyskała przy tym jednak tak podniecających jak dawniej palpitacji swojego 28 letniego serca. Nie pasowałam do projektu, nie wyzwalałam wystarczającej ilości endorfiny w jej mózgu. Jej Eks- była- ponad to. Z tęsknoty zrobiła te wszystkie maszyny, rozwiercając mi mięśnie i chwilowe fascynacje nowymi osobami. Śmietnisko było obok parkingu, bardzo dobrze je znałam – codziennie w towarzystwie odpadków nadprodukcji, nadkonsumpcji i nadinterpretacji grałam w oczko. Spodobałam się komuś, wszyła mnie w swoją torebkę, pasowałam jej do spodni i butów na wysokim obcasie

1 komentarz:

ayers pisze...
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.